Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Malgorzata
Dołączył: 16 Gru 2007
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon 0:33, 17 Gru 2007 Temat postu: o tolerancji |
|
|
Kiedyś na zupełnie innym forum przeczytałam dość napastliwą wypowiedź osoby "nagabywanej" przez Świadków Jehowy. Z moich obserwacji wynika, że niestety taka postawa nie jest rzadkością. To fakt, że Świadkowie, podobnie jak nielubiani przez nas akwizytorzy, pojawiają się zwykle w najmniej dogodnej dla nas chwili. Kiedy juz zaczną mówić, wychodzi im to jakoś tak bez przerw na oddech (wiadomo, przerwa na zaczerpnięcie powietrza to okazja dla nas na wyartukułowanie nieśmiałego "dziękuję, nie..."), no i pytają, prowokują do odpowiedzi, znów pytają...
Jak wszyscy ludzie bywają mili i uśmiechnięci, bywają też ponurzy i zasępieni, starsi, młodsi, itd.
Czy zdarzyło się Wam pociągnąć taką rozmowę? Jeśli tak, to jakie macie spostrzeżenia i przemyślenia na ten temat?
Stawiam też przy tej okazji pytanie o granice tolerancji.
Post został pochwalony 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
katwer
Administrator
Dołączył: 16 Gru 2007
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 4 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon 0:36, 17 Gru 2007 Temat postu: |
|
|
Kiedyś, jak przychodzili do mnie Świadkowie Jehowy, strałam się przyjąć ich jak najgorzej się tylko dało: na schodkach wiodących do mojego domu, żeby tylko sobie już poszli. Skutek był taki, że byłam potem bardzo zmęczona po staniu na tych schodach, a oni chyba zadowoleni, że sobie pogadali, bo następnym razem też przyszli..
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Malgorzata
Dołączył: 16 Gru 2007
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon 0:57, 17 Gru 2007 Temat postu: |
|
|
To prawda, oni zawsze wracają
Ja też przyjmowałam ich w progu, ale z innej przyczyny - miałam wrażenie, że w takich okolicznościach łatwiej będzie mi zakończyć rozmowę.
Jednak ci, którzy pojawiali się u mnie byli całkiem mili. Trafiłam szczęśliwie na osobę o dość otwartej głowie (jeśli chodzi o wiedzę ogólną o świecie). Rozmowy bywały dość ciekawe, choć mało efektywne
Z czasem zauważyłam, że w ich sposobie pojmowania świata istnieją pewne "odgórne" uprzedzenia do ludzi. Nie lubią też szukać porozumienia poprzez zwracanie uwagi na to co wspólne, wolą raczej doszukiwac się tego, co różni. Mimo wszystko jakoś tak udawało mi się zawracać kierunki moich rozmów ze Świadkami, że do dziś kiedy mijamy się na ulicy potrafimy się do siebie szczerze uśmiechnąć
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
katwer
Administrator
Dołączył: 16 Gru 2007
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 4 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon 1:05, 17 Gru 2007 Temat postu: |
|
|
"Moi" Świadkowie Jehowy przychodzili wiele razy - chyba ze dwa lata, jak nie dłużej. Byłam wtedy w liceum. Przychodziły różne "ekipy", coraz silniejsze w gadce, coraz elegantsze, coraz milsze, choć najmilej wspominam pana, który przyszedł jako pierwszy (wiadomo, oni zawsze dwójkami). Tamten człowiek myślał nad tym co mówi, nie powtarzał w kółko tego samego, był otwarty i bardzo to cenię. Nie chcę mówić, że u ŚJ to rzadkość, ale trudno nie przyznać, że nie spotkałam nigdy, poza tym razem, otwartości..
Oczywiście chodzi mi o otwartość światopoglądową: ten pan naprawdę chciał zrozumieć, dlaczego ja mówię inaczej niż go w zborze nauczyli, i zrozumiał.. Następnym razem przyszedł ktoś inny (przysłali kogoś w moim wieku, żebym się zaprzyjaźniła i może w ten sposób przekonała do przechrzczenia).
Zapraszali mnie kiedyś na swoje jedyne święto, ale wypadło wtedy w Wielkim Tygodniu i nie mogłam pójść - a szkoda!
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez katwer dnia Pon 10:54, 17 Gru 2007, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
owca
Dołączył: 17 Gru 2007
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Sob 1:08, 29 Mar 2008 Temat postu: |
|
|
Do mnie też przychodzą, zazwyczaj w niedzielę. Ile razy próbowałam coś wtrącić albo zadawałam trudne pytania, tyle razy wycofywali się delikatnie i zaczynali nowy wątek (w sensie tak, żebym się nie zorientowała, że migają się od odpowiedzi ) . Ostatnio dostałam jakąś książeczkę w pięknej okładce jak do mnie przyszli. A na ulicy jak mnie zaczepili to też mnie zaprosili na wspólne świętowanie... a ile prasy zgarnęłam!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
katwer
Administrator
Dołączył: 16 Gru 2007
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 4 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Śro 21:43, 02 Kwi 2008 Temat postu: |
|
|
Ja nie zgarniam pasy - i tak czytanie tego nic nie daje.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|